źródło: Zbliżenia TVP3 Bydgoszcz - 9.11.2023

Prawdziwe cuda z drewna wyczarowuje Wojciech Łuszpiński by zainspirować młodzież nietypowym podejściem do stolarstwa. Pozytywnie zakręcony pasjonat zaprezentował wyjątkowy rower własnej konstrukcji.

Cały jest z drewna, oczywiście poza napędem i kilkoma metrami kabli elektrycznych. Powstawał przez dwa i pół roku, dziesiątki razy przerabiany bo nie wiedziałem - gdzie co ma być. Można na nim jezdzić jest przewidziany na długie trasy, dlatego nazywa się TRAPER.

Trójkołowiec pozostanie już w Zespole Szkół Drzewnych. Teraz można go podziwiać razem z nowymi wnętrzami i maszynami.

HISTORIA ROWERU

Pewnej nocy wyśniłem obraz kwietnika ubogacony kolorem grantowym, czerwony oraz białym. Bardzo mi to przypominało bogato zdobione haftami stroje dlatego nazwałem go Kujawskim. Zaraz jak się obudziłem postanowiłem zrealizować ten sen.

Podczas poszukiwania inspiracji w internecie próbowałem sobie odpowiedzieć na pytanie w jaki sposób zrobić wazon na kwiaty cięte i odciąć szyjkę od butelki. Dzięki temu trafiłem na film, na którym kilku chłopców prezentuje pełnowymiarowy motocykl z drewna. Tak, to jest to. I oczywistym dla mnie był fakt, że skoro mieszkam w Bydgoszczy z długą historią Rometu to zbuduje rower.

Zacząłem od szkicu i choć pod drodze miałem kilka pomysłów, to ostatecznie pozostałem przy pierwszym. Kolejnym krokiem było zbudowanie maszyn, które miały mi ułatwić wykonanie elemntów roweru. Najpierw zbudowałem tokarko-frezarke, na której udało mi się wykonać kolumnę kierowniczą oraz kolumnę przedniego koła. Dalsze modełka zrobiłem dla elementów płaskich jak ramy i fotel. Po wycięciu podzespołów i długim procesie montażu rozpocząłem testy wytrzymałościowe.

Ten etap to czysty cyrk, bo każda kolejna próba obnażała słabe punkty konstrukcji. W spsób oczywisty wymusiło to dalsze przeróbki. Gdy doszedłem do osi napędu i układu kierowniczego to jasnym stało się że musze je zmienić na typowo rowerowe. W tym mechaniźmie dokonałem kilka przeróbek niezbędnych do jego wydłużenia.

Kolejnym problem to śruby M 8x1 i nakrętki do nich, które było ciężko kupić. Dobra, zrobie je sam. Więc pojechałem do sklepu metalowego po narzynkę i gwintownik.

Mówię do gościa za ladą co potrzebuje, poczym on położył to wszystko przede mną. Widze, że oczy mu się robią coraz większe i się wkońcu pyta na co mi to. Zwyczjanie mu odpowiadam, że buduje drewniany rower i potrzebuje tych śrub i nakrętek. Facet zamarł na chwile i ku mojemu zaskoczeniu rozdarł się na cały głos niczym poparzony. Teraz ja miałem duże oczy ze zdziwienia. Wszyscy w sklepie patrzą się na nas - Józef chodź szybko !!! Józef gnając na skręcenie karku ledwo wyrobił zakręt w drzwiach i pyta o co chodzi. Na co słyszy - Mówili, że Słodowy nie żyje a on tu stoi. W kilka chwil sklep wypełnił głośny śmiech a mi udało się wyjść z zakupami po 2 godzinach.

Przerabiania osi i dorabiania śrub z nakrętkami musiałem się nauczyć od podstaw. Okazało się to szczególnie trudne z uwagi na drobny gwint. Po kilkunastu nieudanych próbach, produkcji odpadu wkońcu się udało i to bez zniszczenia narzędzi.

Po 2 latach ciągłej pracy nad tym projektem i kolejnych poprawek byłem już tak zmęczony, że stawałem nad tym rowerem z siekierą. Pomagało mi wtedy szybkie o wyjście z warsztatu. To ratowało moją głowę i pozwoliło mi nabrać dystansu.

Mimo wszystko wkońcu udało mi się skończyć montaż i próby, akurat wtedy gdy skończyły się fundusze i musiałem zmienić warsztat. Rower zawiozłem do kolegi, który zawiesił go na linach pod dachem hangaru i tak został tam na rok. W tym stanie wymagał szeregu prac wykończeniowych jak likwidacje szczelin między sklejkami, barwienie czy lakierowanie. Musiałem go gdzieś skończyć, ale brakowało mi zaplecza.

Wtedy z pomysłem przyszedł mój syn Paweł, który zaproponował że może w szkole drzewnej uda się to wszystko dokończyć. Zabrałem się za dopracowanie szczegółów i poprawek. Nieocenioną pomoc otrzymałem od dyrektor Zespołu Szkół Drzewnych im. S.Staszica w Bydgoszczy pani Ilony Chilickiej, kierownika warsztatów pana Romana Hernet, lakiernika Bogumiła Świątek. Dodatkowe prace wymagające ręcznego szlifowania wykonali uczniowie. Lakier do roweru zasponsorowała bydgoska firma Abler.

To wszystko udało się dzięki drobnym zbiegą okoliczności, które zdarzają mi się do dziś. I tak sobie myślę, że mam szczęście dzięki niemu pozytywnie patrze w przyszłość.

*** Co dalej?

Do zdarzeń kompletnie nieoczekiwanych zaliczam dzień, w którym dotarła do mnie wiadomość o możliwości wzięcia udziału w konkursie "Rower z drewna". Organizatorem wydarzenia jest wydział Technologii Drewna Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, który zajmuje się edukacją i badaniami związanymi z szeroko rozumianym drzewnictwem i inżynierią biotworzyw.

Wtedy też niewiedziałem jak przetransportować rower. W pore przypomniało mi się, że szkoła drzewna bierze udział w rankingu szkół który odbywa się w różnych miejscach i przy tej okazji zabiera rower. Czyli że mają jak i czym go zabrać. Zadzwoniłem do pana Romana z zapytaniem czy byłaby taka możliwość.

Po kilku dniach otrzymałem szokującą dla mnie odpowiedź, iż mam zgodę na użycie samochu szkoły, ale także będzie mi towarzyszył technolog pan Leszek Sobczak, również nie tylko jako kierowca, ale także jako specjalny delegat placówki z Bydgoszczy.